sobota, 6 lipca 2013

Jak to jest?

"I co teraz?" - zadajesz sobie pytanie, nawet jeżeli ciąża była upragniona, wyczekiwana. Od tej chwili Twój świat staje na głowie (za parę miesięcy stanie jeszcze bardziej, ale Ty naiwnie masz nadzieję, że będziesz tą matką, która się przygotuje i nie da zaskoczyć). Więc zaczynasz...



Zaczynasz zauważać kobiety z brzuchami, mamy z dziećmi w restauracjach i już przestaje Cię denerwować ich obecność tam. W księgarni sięgasz po poradniki dla kobiet w ciąży, a do gazety codziennej dokupujesz periodyk o dzieciach (nie miałaś wcześniej pojęcia, jak tego dużo). Wstrzymujesz zakupy kolejnej pary szpilek (nie dotyczy mnie), czy torby (dotyczy jak najbardziej mnie), kierujesz się na dział ciążowy i wybierasz spodnie z gumą na arbuza i już w nich wychodzisz ze sklepu (a to dopiero początek trzeciego miesiąca!). Teraz jeszcze ogólny przegląd na bajek, śpiochów (najpierw sprawdzasz jak odróżnić śpiochy od pajacyków i rampersów), wózków (w tym chętnie pomaga tata dziecka), łóżeczek, karuzel (Boże, jaka piękna!),... W Internecie szukasz pomocy, czy prać w tych orzechach ekologicznych, i o co chodzi z chustą tkaną? Kim jest Shantala? Czy ja już mam zachcianki? Kiedy pojawi się wreszcie linia na brzuchu? Joga z brzuszkiem, czy brzusio na kanapie z nogami spuchniętymi do góry? I niech te piersi już nigdy nie maleją!!!



Ale się też boisz. O zdrowie malca w Tobie. O swoje zdrowie. O poród. Ze znieczuleniem? Czy szpital spełni Twoje oczekiwania? I co z pracą? Czy będą mnie jeszcze chcieli? Czy ja będę chciała? I jak sobie poradzisz bez rodziny w pobliżu, albo z rodziną zbyt blisko we wszystkich decyzjach? Czy zaszczepić dziecko? Czy będzie nas jeszcze stać na wakacje?

Ale jest w Tobie mnóstwo radości zarazem. Ze lśniących włosów i uśmiechniętych oczu w lustrze. Radości z jedzenia (wreszcie przestaje Cię obowiązywać dieta), z leniuchowania, czasu dla siebie, z głaskania rosnącego brzucha. Radości z napotkanego dmuchawca, pary staruszków na ulicy i małego dziecka w czapce dinozaura. Radości z majowego deszczu i niezapominajek i z tego, że już niedługo opowiesz o tym wszystkim swojemu maleństwu. 

Tylko jeszcze  rozpłaczesz się na reklamie jogurtu, zapłacisz w kasie biletem miesięcznym, herbatę posolisz a męża przeprosisz, że nakrzyczałaś na niego za to, że się nie ucieszył jak go przepraszałaś, że nakrzyczałaś... I dlaczego on nie wie o co Ci chodzi, nikt nie wie, o co Ci chodzi, a przecież chodzi Ci o to, że oni nie wiedzą o co Ci chodzi, do cholery. Przecież jesteś w ciąży!

Na szczęście ogarnie Cię spokój. Koleżanki z zazdrością będą podpatrywać, jak mimo dodatkowych kilogramów płyniesz nad chodnikiem, jakby niosła Cię siła niewidzialna. I już nie obchodzą Cię ploteczki w pracy, przegrana reprezentacji, niepozmywane naczynia. Potrafisz udobruchać Panią w banku, na targu dostaniesz zawsze świeże jabłko gratis za piękny uśmiech, a od nieznajomego bukiet kwiatów. 


Cud poczęcia zatopiony w codziennych smutkach i radościach. Nieoderwany od życia. I niech tak zostanie, bo inaczej wszystkie Matki by nam odfrunęły (dlatego tym razem nie będzie balonika). 

P.S Tekst dedykowany wszystkim Nowym Mamom oczekującym maleństw, szczególnie tym, które znam! Przed Wami piękny czas!

Fotografie rysunków pochodzą z książki "A ja czekam" (Moi J'attends..) D. Cali i S. Bloch, Wydawnictwo Hokus-Pokus, 2013r. 




15 komentarzy:

  1. A ja tam byłem i cud z Żony zobaczyłem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie pisane ;) ja też tak miałam i świat jest teraz inny.. lepszy i łatwiejszy.. ;)cudnie jest być matką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Oh, zmienia się ten świat, zmienia... i to jest piękne:)

      Usuń
  3. Piękny tekst :) przypomniał mi się okres ciąży - było jak piszesz! ech... szkoda, że ten stan trwa tylko 9 miesięcy, choć później jest jeszcze piękniej i ciekawiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Te 9 miesięcy dla każdej z nas są inne, ale na pewno wyjątkowe:) A później na pewno jest ciekawej!!!

      Usuń
  4. dziekuje :) bede zagladac codziennie, piszesz o rzeczach, ktore kiedys byly wazne, a teraz troche umykaja

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny te dzisiejsze i następne:) Po prostu piszę o tym, co jest dla mnie ważne.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. To jakby o mnie parę tygodni temu! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, aż uśmiechnęłam się do własnych, podwójnych wspomnień ciążowych :) I moja panika w ciąży z pierwszą Córcią, kiedy ta magiczna linia na brzuchu w ogóle się nie pojawiała. Oczywiście byłam przekonana, że w związku z tym ciąża nie przebiega prawidłowo :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciszę się, że mogłam być sprawcą Twojego uśmiechu:)

      Usuń
  7. Pięknie :) A jakie to znajome... :))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz!