piątek, 2 sierpnia 2013

O wszystkim i o niczym zarazem


Nie będę pisać o rodzicielstwie bliskości, jako jedynej słusznej metodzie wychowania dzieci, ani o żadnej innej metodzie. Ani o dzieci noszeniu i ich samokarmieniu. To wszystko się u mnie po prostu dzieje, bo M. tak wybiera i gdybym mogła, to nawet odkleiłabym go na chwilę od siebie. O tak! Ale syn, jak potomek Papuasów zawsze w pozycji pionowej, twarzą zwrócony do przodu. Ręce odpadają, plecy jogiczne wysiadają i nadzieja w tym, że takie dzieci, wg badaczy wielu, są bardziej samodzielne, szybciej dojrzewają i nie przechodzą młodzieńczego buntu. Módlmy się o to do Bozi, co wiele imion nosi!

Nie będę pisać o tym, że jestem zmęczona. Przecież walczyłam o niego od tyg. 26 w szpitalu i domu, biały sufit oglądając i tylko z nim rozmawiając.

Nie będę pisać o samotności, kiedy inni biegają, załatwiają. Czasami ktoś sobie przypomniał sms napisał, a co tu odpisać w znakach 160? ( i wciąż nie umiem o tym pisać nie pisząc nawet)

Nie będę pisać o porodzie, wymarzonym, zaplanowanym i przygotowanym. Nic z niego nie wyszło. I co to zmieniło?

Nie będę pisać o tym, że nie ma już Mamy mojego.

Nie będę pisać o tym, że znów mam kryzys zapisywania tej przestrzeni. Okazało się bowiem, że pomysł na nią zrodził się w głowie, a pisanie z innego organu płynie. Wyszło inaczej niż miało być. Teraz Mama Mirona zażenowana jest, że czytają ją znajomi bliżsi i dalsi, mąż i jego znajomi, zupełnie nieznajomi,... Gdyby jeszcze talent miała!

Nie będę pisać o tym, że na spotkanie mam blogujących się nie zakwalifikowałam. Choć do Czułego mam niedaleko, zapedałować jeszcze bliżej, to mogę dziewczyny co najwyżej przez szybę obejrzeć, glonojada zrobić, smakiem się obejść i wrócić do domu przed monitor. Blogująca mama!

Nie będę pisać o tym, że pomimo tego, co w akapicie powyżej mam nieodparte wrażenie, że do końca tego roku wygram w totolotka. Na razie dwójki trafiam. Trzy złotowy podatek od marzeń.

Nie będę pisać o tym, że choć serce trochę marudzi, że czegoś za mało, a innego za dużo, coś zbyt krzywe, a inne nudne  to wdzięczność mnie przeszywa, jak swoje stado zbiorę, zliczę, do snu ułożę całe zdrowe i szczęśliwe!

Nie będę pisać o tym, że zawsze najlepsze pomysły przychodzą do mnie w nocy i nigdy nie mam ich na czym zapisać, więc zasypiam przekonana, że ich nie zapomnę. I zawsze zapominam!



Napiszę jednak krótko, że może jednak kiedyś zacznę o tym wszystkim pisać.

A na razie mniej mnie tutaj, więcej w sobie, w codzienności nad jagodami i groszkiem. Z Mironem. Trochę więcej na Facebooku, gdzie zapraszam serdecznie:)

26 komentarzy:

  1. Kochana Mamo, nie zostawiaj nas samopas. Też jesteśmy twoim stadkiem :) Będziemy czekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zostawiam, nie zostawiam. tylko się trochę tłumaczę, bo nie ogarniam wszystkiego:)

      Usuń
  2. Z niczym nie będę polemizować, bo wszystko mi bliskie i zrozumiałe jak najbardziej. Ale jedno tu sobie wyjaśnijmy: talent, to Ty masz akurat :)
    Ściskam ciepło, tym razem ja - pełna pozytywnej energii, przesyłam jej trochę Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dzielna Mamo za wyjaśnienie. Ja jestem z tych, co wciąż uczą się wierzyć w siebie. Dziękuję za energię, nigdy jej za wiele:)

      Usuń
  3. nie pisz, pisząc, lataj na jagody. A w totka to może we dwie wygramy dwie szóstki tez dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)Z tymi dwiema szóstkami to nawet lepiej, bo zawsze się można skonsultować:)

      Usuń
  4. Nie będę pisać o tym, że zawsze najlepsze pomysły przychodzą do mnie w nocy i nigdy nie mam ich na czym zapisać, więc zasypiam przekonana, że ich nie zapomnę. I zawsze zapominam! - mam dokładnie tak samo; a co do blogujących mam to faktycznie szkoda, jak tak blisko mieszkasz ehhh pogoniłabym te dziołszki za Ciebie ale ich nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czas jakoś okiełznać te znikające pomysły! A spotkanie rzeczywiście blisko i szkoda wielka, ale nowa tutaj jestem, chętnych dużo, eh... też dziołszki lekko nie miały:)

      Usuń
  5. Na problem z pomysłami jest rada - notes przy łóżku :) na własnej skórze sprawdzone - działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie staram się o nim nie zapominać!

      Usuń
  6. Dobrze jest tutaj w tej przestrzeni. A czasem są takie dni, gdy za dużo się myśli, oj za dużo. I wtedy najlepiej się wyspać dobrze. Odetchnąć, poszwendać się po te jagody. I kto powiedział, że posty muszą być publikowane z zabójczą regularnością. Życie jest gdzie indziej, tu możesz je opisywać, ale żyjesz tam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. A najlepsze pisanie zwykle ma źródło właśnie w kryzysach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój kryzysik to taki mikroskopijny...ale jak miałby zaowocować lepszym pisaniem:)

      Usuń
  8. Ej Mama głowa do góry :) Złap dystans i wróć do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ten weekend na pewno złapię dystans i od poniedziałku wracam do pisania! Dzięki!

      Usuń
  9. Ty masz talent dziewczyno, uwielbiam czytać, czekam na każdą notke z niecierpliwością i prawie zawsze odpływam !! Nawet dzis o tym myślałam zanim to przeczytałam o Tobie i o tym jaka masz lekkość pisania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, policzki mnie pieką, tak mi napisałaś! Cudowna, kochana!

      Usuń
  10. Mamo Mirona pisać jak najwięcej, jak najdłużej i jak najczęściej!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. czasem mniej znaczy więcej! nie rezygnuj!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pisanie płynie we krwi. Nie da się go zaprzestać. A reszta - prócz miłości i walki o nią - jest bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak własnie jest. Bez sensu się z tym walczy. Dziękuję za to!

      Usuń
    2. Tak jest! na wszystko czas przyjdzie, zwyczajnie samo ..

      Usuń
  13. Weszłam tu zupełnie przez przypadek , od Kasi, tej z krainydeszczowej. Weszłam i... Nie idę nigdzie, czytam każdy post po kolei, od początku ,od końca, jak dobra książkę...Nie zostawiam z reguły komentarzy, tak czytam anonimowo najczęściej. Ale przy tym poście musiałam :) Pisz MamoMirrona. Pisz ,proszę... Twoj blog to taka perełka w cyberprzestrzeni. Dziekuję, że moge czytać.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz!