niedziela, 22 września 2013

Wszędzie tam, gdzie dzieje się życie

Przy myciu zębów mam plan na śniadanie i resztę dnia.
Przy śniadaniu plan zakupów na targu.
Na targu czuję już zapach zupy i senność poobiednią.
Podczas drzemki martwię się, że będzie za krótka i nie odpocznę.



Myśli wybiegają do przodu, przyśpieszają tempa i zatrzymać się nie mogą. Choć każdego poranka planuję, że to będzie dzień spokojniejszy, uważniejszy, zapętlam się w gonitwie. Kultowym już niewczasie, zawsze krok za, z za dużymi wymaganiami i marzeniami.

W tym pędzie przystaję. W łazience najczęściej. I mogłabym przysięgać na wszelkie ważne rzeczy, że czuję wiatr na twarzy wtedy. I zadyszkę mam. Jakieś wzruszenie kiełkuje w dole brzucha. I dla siebie wyrozumiałe spojrzenie.

Patrzę w lustro i uśmiecham się nareszcie. Do tej dziewczyny z twarzą niewyspaną, że ma siłę jeszcze.

Na to mycie zębów minut trzy.
Jaglankę z jabłkiem razy dwa.
Targ raz w tygodniu.
Spacer codzienny z synem jednym i psami dwoma.
Przygotowanie posiłków trzech, z czego jeden trzydaniowy.
Rozmów telefonicznych kilka.
Odwiedzin w odpowiedzi na zaproszenie.
Świętowania uroczystości bliskich.
Rozmowy z Drugim, co zawsze wygrywają ze zmęczeniem.
Oczko w lustrze do siebie puszczone.
Taniec z synem, co rzadko na jednym się kończy.
I w tańcu spędzony weekend cały.
Bieg za marzeniami codziennie od urodzenia.
Dziękczynny zastój wieczorny nad tym co się ma.
I nad tym, czego brakuje.
Na listów pisanie.
Kwiatów podlewanie.
Szacowanie, planowanie, przymierzanie.
Na tęsknotę.
Na zdecydowanie.
Na ryzyko.

Na codzienność zwyczajną burą, szarą ma siłę. Bo na to najtrudniej. Mamie.

Staram się. Być. Przeżyć. Pisać. Dużą literą zaznaczyć ważność i wielowymiarowość, bo o tej godzinie już czasu nie ma na esej niestety.

Jestem nawet jak mnie nie ma.

Nie ma mnie, bo Jestem.

W życiu, co się dzieje codziennie.



42 komentarze:

  1. Niby zwyczajna codzienność a jakże pełna pracy, wrażeń i uśmiechu. Smutku, spokoju, odpoczynku i ruchu. Cały dzień wypełniony po brzegi a wieczorem spokojny sen z myślą, że wszystko zrobione tak jak się należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej zwyczajnej codzienności najwięcej barw i emocji...

      Usuń
  2. docenić życie codzienne takie właśnie jakim jest naprawdę - to dar. uczę się tego od Ciebie :)
    PS. przesyłka dotarła, zgłębiam wieczorami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Cieszę się z Twoich wieczorów z lekturą:)

      Usuń
  3. jak ty pięknie piszesz ...zazdroszczę ci już tej umiejętności wyrażaniem słowem co pomyśli głowa i do tego bez zbędności ,bez kręcenia w kółko ...prosto trafnie i TAK ŻYCIOWO !!!!!!!!!!miłego dnia i zdrowia cobyś dawała tak dalej radę !!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja już z pędu tego objawy dyslektyka zaczynam mieć ,,albo przestawiam litery albo pisząc jeden wyraz dodaję końcówkę już z następnego ....a przecinki to już szkoda czasu .....coś o pośpiechu mówiłaś ??:))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Śpieszę się i ja...myślami zawsze do przodu wybiegam...ale i przystanąć czasem potrafię...bo najważniejsze jest potrafić żyć po swojemu...wg własnego rytmu:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobrze to rozumiem :) Ale wzruszam się jak czytam Twoje słowa i myślę sobie ,że mimo tego okropnego zmęczenia to jednak jest świetny czas. Pomimo tego ,że biegnie jak szalony ,że wciąż nas goni.
    Ty Kochana umiesz się zatrzymać , choćby tylko na moment , na chwileczkę. To piękne.
    A czas ? - Powiedz mu -" Leć , ja zostaję" i zobaczysz co wtedy się stanie ;) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoją obecność tutaj, za Twoje słowa. Tak, ja też czuję, że to jest TEN czas. I tak, umiem się zatrzymać i dziękuję sobie za to. Buziaki:*

      Usuń
  7. Nareszcie poczułam to, o czym piszesz. Odczuwam od tygodnia. I dobrze mi z tym całym słodkim ciężarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje najszczersze!!! Cieszę się z Tobą z nowych ciężarów:)

      Usuń
  8. Mnie też nie ma,a jednak jestem ;) Pięknie piszesz! Inspirujesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana! Cieszę się, że Jesteś! Wyczekiwałam Ciebie!

      Usuń
  9. Ja nawet nie wiem co napisać. Czuję, że tak mało robię, a to przecież tak dużo. I niby siedzę w domu, a czasem trudno chwilę na oddech znaleźć..

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie ta codzienność jest najtrudniejsza. Niby nic, a wszystko gna, ucieka, rozprasza... Życzę jak najwięcej czasu dla siebie kochana!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się uczę tak puszczać oko do siebie w lustrze codziennie, i to jest taka moja mała praktyka, obok oddychania, która sprawia, że w jednym momencie dostrzegam, że to wszystko moje ze strefy "małej codzienności" to znaczy baardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze jak czytam takie posty jak twój dzisiaj obiecuję sobie, że i ja zwolnię na chwilę i zacznę się cieszyć tym co jest teraz.
    A za chwilę wybiegam myślami znów za lat kilka i jakoś zawsze smutek nie radość mnie ogarnia bo ja taka wieczna pesymistka jestem.
    Ale uwielbiam czytać, że są ludzie, którzy widzą tak jak ty świat postrzegasz i zawsze uczyć się od was staram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż uczę się tak na świat patrzeć:)

      Usuń
  13. Mi najwięcej siły by się przydało właśnie na codzienność, która zbyt często męczy. Staram się może nie tyle przystawać, ile złapać parę fajnych chwil, sytuacji, słów, zakodować je w głowie, by w gorszym momencie sobie przypomnieć. Gratuluję jasnego spojrzenia na to co teraz i to co w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wyżej - uczę się nieustannie:) Dziękuję!

      Usuń
  14. chylę czoła i podziwiam. Nie mam dziecka, a na 3/4 z tych rzeczy nie mam czasu :(
    Może to kwestia złej organizacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie miałam dziecka, też nie robiłam połowy z tych rzeczy, bo... czasu nie miałam:) Rozumiem!

      Usuń
  15. I ja raptus jestem, wiecznie w biegu, tysiąc myśli w głowie mam, ale przynajmniej wiem, że żyję i że to życie mi przez palce nie ucieka, bo ja je chłonę, każdy dzień, godzinę, minutę tego życia pragnę przeżywać tak, jakby miała być tą ostatnią.
    Piękny post, piękny!!

    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę - nie ma Cię, pojawiasz się, znikasz... Twoja energia sięga tutaj:) Dziękuję kochana, również całuję:)

      Usuń
  16. Niesamowicie opisałaś codzienność, bardzo mi się podobało :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. To tempo jest chyba wpisane w maminy rytm dnia. Da się inaczej mając dziecko i całą masę obowiązków łącznie z pracą itp.??? Chyba jednak cały szkopuł w tym aby w natłoku tych obowiązków znaleźć kilka chwil na oddech, dla siebie i nabrać dystansu albo tak jak napisała Halinka "uczyć się żyć własnym rytmem". Ja się uczę cały czas odpoczywać, bo chyba nie umiem. Gdzieś mi to tempo w krwi płynie i już. I to jest ten mój "własny rytm" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uczę się odpoczywać na nowo. Nie rezygnować z niczego:)

      Usuń
  18. Celebracja życia codziennego istotą istnienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. noinowałam Twojebo bloga do Liebster Award,http://fistaszkowy.blogspot.com/2013/09/zostaam-nominowana-do-liebster-award.html Pozdrawiam

      Usuń
    2. przepraszam za paskudne literówy ;)

      Usuń
  19. To w pięknie codzienności jest sens naszego życia :-).

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz!