poniedziałek, 18 listopada 2013

Mimo wszystko

Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam.... nucę w głowie kolejny dzień. Nie zdążę, nie dam rady, nie wyrabiam. No kiedy, kiedy? Pytam się siebie? Ze spokojem rozpisuje plan na najbliższe dni. Za chwilę sfrustrowana siadam na dywanie i patrzę tępo przed siebie. Niedługo to trwa. Dopada mnie syn. Terrorysta, o pseudonimie Słodycz. Mówią nawet Sama Słodycz. Dwa psy podbiegają. tulenia spragnione.

Słodycz w ryk. Już staje przy czymkolwiek, bidet sobie upatrzył. Ludzie! Potem w ryk, bo już pewnie chodzić by chciał. I tak od urodzenia. Cieszyć chwilą się nie umie, tylko do przodu wyrywa. Wyrywa, wyrywa....

Upada. ryk. Wstaje ryk. Zasypia. Za minut kilka budzi go ryk.
Noszę, tulę. Całuję główkę w guzach całą. Wyjmuje karmę psią z buzi. Zmieniam spodnie mokre od wody dla psiaków. Zabawki z sierści piorę. Piorę pieluchy. Dresy na trening. Koszule męża. Piorę, piorę, piorę.
Kupuję, obieram, gotuję, miksuję, myję, chowam, wyjmuję. Yeah, yeah...
Coś słodkiego na deser, literatura na studia, czytać na studia, obserwować na studia, zapisać i zastanowić się. Zasnąć na książce. Jeszcze coś zmienić. Biznesplan napisać. I na szkolenie kolejne się zapisać. Sama sobie winna. Winna. Już Inna.



Wykreślam z listy kolejną rzecz zwłoki niecierpiącą. Tę, którą niby tylko ja mogę I najlepiej. I najszybciej. To idzie łatwo. Z marzeniami gorzej. Ale radze sobie. Meliskę popijam. Z synkiem odsypiam. Łzy na uśmiech powoli zamieniam. Powoli...

A już czułam zimę w sercu. Nie świąteczną , tylko mroźną, samotną, od domu daleką. I zatrzymałam się na chwilę, w tym pędzie szalonym, kiedy listonosz do drzwi zapukał. Wiedziałam co przyniesie. Ciszę oglądałam. Przez minut kilka. Wakacje poczułam. Do serca zaprosiłam. Z tym dzień będę zaczynać. Wróciłam. Do siebie. na chwilę. Przynajmniej.



Dziękuję Mimi. I Zorce też.
Sobie i Mężowi i drugiemu M. że ze mną wytrzymujemy. I psom też.

30 komentarzy:

  1. Znam ten stan, poczucie,że żyje w jakimś niedoczasie. Łzy ważne i potrzebne, by odrodzić się na nowo raz drugi, trzeci,choćby pachnącą latem książką. Chwil dla siebie , ze sobą tego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym szaleństwie jest metoda, bo jak się wszystkim nasycić jeśli nie w biegu??? Inaczej nie zdążymy, bo tyle cudów dookoła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczyć uważność w biegu ciągłym, oto jest wyzwanie:)

      Usuń
  3. To taka nasza mamusina przypadłość:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, takie typowe mamine dni, kiedy świat w czterech ścianach na głowie staje:) Każda z nas to ma, przejść musi i do przodu gnać, ha, ha, ha:)

      Usuń
  4. skąd brać czas, skąd? jak dla mnie doba mogłaby się rozciągnąć, a pewnie i tak nie starczyłoby na wszystko. dziś zauważyłam wielką pajęczynę w kuchni na poziomie oczu i pytam się siebie jak ja jej do tej pory nie widziałam?? ba, siedzę teraz i czytam zamiast ją sprzątnąć, bo sił już brak... p.s. właśnie skończyłam kubek melisy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja widzę te pajęczyny, i co? Ano nic, siedzę i piszę. No uczę się też:) Za pięć lat zrobię remont i juz mam wizję pustego zupełnie mieszkania, po tym chaosie, co mnie otoczył:) Melisa na wagę złota.

      Usuń
  5. "Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam" też się czasem do mnie przykleja odkąd Klara jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowite, jak nasz umysł odgrzebuje to, co jest mu w danej chwili najbliższe (potrzebne).

      Usuń
  6. ...nie da się zrobić wszystkiego, wszystko zobaczyć, poczuć, doświadczyć. Ja się z tym pogodziłam, odpuszczam. Nie da się cofnąć czasu, dlatego pamiętam, żeby codziennie powiedzieć Hani, że ją KOCHAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, na Kochania, tulańce, wspólne posiłki, kąpiele, wędrówki... zawsze. Dlatego potem tak go mało:)

      Usuń
  7. "Odpieprzyć się od siebie"...chyba muszę się zastosować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Choć ja to wiem!!!! No wiem! Czytam i staram się dostosować, a potem lista spraw puchnie i człowiek opada. Choć jak wół ma na tablicy napisane ODPIEPRZ SIĘ OD SIEBIE! Ściskam!

      Usuń
  8. punkt trzeci odpisuję do swojej listy ...powiedz że nie opatentowany i mogę :)))))))) a ja dziś wygrałam !!!!!!!!!i WCALE się nie spodziewałam ,bo nigdy nic nie wylosowałam !!!! więc dzień zaczynamy podobnie co ????:))))) buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz kochana, bierz. Nie jest mój, tylko prof. Osiatyńskiego. Gratuluję kochana wygranej. Bardzo!!! Buziole!!!!

      Usuń
    2. mądry to człowiek co tak innym radzi ,dużo wie jak zbudowani jesteśmy :))))dziękuję ...cieszę się jak mały dzieciak :))))

      Usuń
    3. Kochana, dla Ciebie skopiowałam cały wątek, z którego zrobiłam swoją, uwidoczniona na zdjęciu listę:)
      “Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność. Ja zapisuje rano, co mam zrobić. A chwilę potem skreślam połowę. To bardzo ważne, by siebie samego nie nastawiać na dzień czy na całe życie tak ambitnie, że niepowodzenie będzie nieuniknione. Jeśli człowiek chce za dużo osiągnąć, zaplanować, zrealizować, to jest stale z siebie niezadowolony. A może po to, by być z siebie zadowolonym, wystarczy robić rzeczy, które są potrzebne, godziwe, warte, dobre, bez wymagania od siebie więcej, niż można osiągnąć.” prof. Wiktor Osiatyński
      Ściskam!!!

      Usuń
    4. a wiesz ,że ja już na takim etapie życia ,że po jednym zdaniu wiem o co profesorowi chodzi :))))) teraz tylko mnie upewniłaś w tym co podejrzewałam :))) dzięki bardzo ....chyba nic nie dzieje się bez przyczyny,nasze spotkanie też:) ....ja wymagałam od siebie dużo za dużo i drogo to zdrowiem własnym opłaciłam ....szkoda tylko, że dopiero teraz jak zwolniłam biegu trafia mi się ktoś kto profesora cytuje :)))) a z drugiej strony pewnie wcześniej nie wiedziałabym co dalej w tekście być może :)))

      Usuń
    5. Poluję na książkę Everybody is a body i tak sobie myślę, po tym co napisałaś, że ciało zna odpowiedź. Ciało Cię nie oszuka, Ochroni. Czasem brutalnie, bo inaczej by się nie posłuchało. Nie ma przypadków, prawda?:)

      Usuń
  9. jak ja to dobrze znam :)) przesyłam Ci Kochana moc buziaków ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, jak ja to znam, że my to znamy! A i tak trzeba napisać/ powiedzieć/ wypłakać, żeby zeszło, uszło, zrobiło miejsce nowemu. Albo po prostu miejsce:) Przyjmuję moc buziaków!!!!!

      Usuń
  10. "Odpieprzyć się od siebie!" - lovam to. :-)
    Ja się tylko zastanawiam nad logistyką: malutki Miron i dwa psy. Jak dajesz radę je (te psy, ma się rozumieć ) wyprowadzać trzy razy dziennie? Za każdym razem bierzesz synka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, ja też lubię to!!!! Powyżej wkleiłam całość, z którego zaczerpnęłam owo powiedzenie.
      Z tymi psami i Mironkiem jest różnie. Jak było cieplej, to za każdym razem pakowałam Mironka w nosidełko i szłam z psami na spacer. Teraz, jak jest chłodniej, rano wychodzą z mężem a potem znów ze mną, jak mąż wraca z pracy. Niestety dwa psy i wózek się u nas nie sprawdzają. Nie jest źle, ale czasem mam już dość tego stada całego pod nogami, hi, hi, hi!

      Usuń
  11. "Odpieprzyć się od siebie" najtrudniejsze do wykonania.
    "NIECH ktoś zatrzyma wreszcie świat ..." podśpiewuję pod nosem stanowczo za często...
    Proza życia. Ważne by potrafić dojrzeć w tym wszystkim sens, cel i by nie zwariować... Nie jesteśmy cyborgami, każdy ma jakieś granice wytrzymałości... Sztuką jest rezygnować z mało istotnych punktów "dziennej normy". Nie masz z tym problemów, więc ... powodzenia z marzeniami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh, dziekuję! Właśnie na chwilę ogarnęłam codzienność i zabieram się za minut kilka z marzeniami:) Sam na sam - taki luksus tylko dziś.

      Usuń
  12. Punkt 3 zapisuje sobie i ja ;)
    Czasami wystarczy rzeczy na ważne i mniej ważne podzielić, by móc znaleźć czas na marzenia a potem na ich realizację. A czas? Jak leciał tak będzie lecieć...
    I sztuką wielką by było, jeżeli udało by nam się w tym biegu, dostrzec, przystanąć, porozmawiać, przytulić - Ty to robisz na co dzień :***

    Ps. "Bije zegar godziny, my wtedy mawiamy: "Jak ten czas szybko mija", a to my mijamy..."

    OdpowiedzUsuń
  13. A Ty jak zawsze, zatrzymujesz mnie jeszcze bardziej, napiszesz tak, że znów myślę, myślę i myślę... I wierzysz we mnie! Ściskam Ciebie kochana i dziękuję, że jesteś:*

    OdpowiedzUsuń
  14. no wlasnie,kiedy my odpoczniemy? ciagle jest cos do roboty... tez czasami jestem zmeczona... i czekam na wieczor by sie polozyc:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żeby mieć czas dla siebie i dla dzieci odpuszczam sobie rzeczy mniej ważne...bez których nauczyłam się zyć..np codzinne porządki:P
    Bo zdążyć ze wszystkim nie ma szans...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za Twój komentarz!